Omiń algorytmy.
Czytaj to, co ważne.
Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.

Smartfony, media społecznościowe, nieustanne powiadomienia i przewijanie kolejnych krótkich treści stały się codziennością młodego pokolenia. Dla nauczycieli oznacza to pracę z uczniami funkcjonującymi w środowisku poznawczym bardzo różnym od tego, w którym sami chodzili do szkoły 20 czy 25 lat temu.
Czy odpowiedzią powinny być coraz krótsze, szybsze i bardziej atrakcyjne lekcje? Eksperci ostrzegają, że szkoła nie może po prostu skopiować mechanizmów TikToka i innych platform.
W ramach projektu „Parlons solutions” temat wpływu środowiska cyfrowego na uwagę młodych ludzi omówili w podcaście „Les Clés” na antenie RTBF La Première psychiatra Caroline Depuydt, autorka książki „Je me libère des écrans!”, oraz Bruno De Lièvre, badacz inżynierii pedagogicznej na UMONS.
Ich wniosek jest bardziej złożony niż proste stwierdzenie, że „ekrany niszczą koncentrację”.
Caroline Depuydt wskazuje na badania pokazujące związek pomiędzy problematycznym korzystaniem z ekranów i mediów społecznościowych a pogorszeniem kontroli uwagi oraz większą nieuwagą.
Jednocześnie podkreślono istotne zastrzeżenie: bezpośredni związek przyczynowy pomiędzy samym korzystaniem z ekranów a utratą zdolności koncentracji nie został dotąd jednoznacznie wykazany.
Zdaniem psychiatry można raczej mówić o przystosowywaniu się naszego sposobu funkcjonowania nie tylko do obecności ekranów, ale również do całego współczesnego stylu życia.
Jednym z jego charakterystycznych elementów jest wielozadaniowość. Tymczasem ludzki mózg zdecydowanie lepiej radzi sobie z koncentrowaniem się na jednym zadaniu niż z ciągłym przeskakiwaniem pomiędzy kilkoma czynnościami.
Podobnie patrzy na problem Bruno De Lièvre. Zwraca uwagę, że radykalnie zmieniło się nasze środowisko poznawcze.
Mamy więcej bodźców, więcej potencjalnych przerw i znacznie więcej okazji do szybkiego przechodzenia z jednej aktywności do drugiej.
Ma to wpływ na sposób, w jaki wykorzystujemy uwagę, ale nie musi oznaczać, że sam mózg błyskawicznie ulega biologicznej zmianie. Ważniejsze może być to, do jakiego rodzaju funkcjonowania nieustannie go przyzwyczajamy.
Dla szkół nie jest to już abstrakcyjna dyskusja. Nauczyciele obserwują konsekwencje tych przemian bezpośrednio w klasach.
Julie Simonart, nauczycielka historii w Perwez, zauważa, że jej uczniom coraz trudniej samodzielnie tworzyć wyobrażenia na podstawie tekstu lub przekazu dźwiękowego.
To paradoks współczesności: młodzi ludzie każdego dnia oglądają ogromną liczbę obrazów podczas przewijania treści na ekranach, ale niekoniecznie przekłada się to na łatwość tworzenia własnych obrazów mentalnych podczas czytania czy słuchania.
Nauczycielka sama musiała więc zmienić sposób prowadzenia zajęć.
Jeszcze około 20 lat temu podczas 50-minutowej lekcji uczniowie mogli pracować nad pięcioma dokumentami tekstowymi lub ikonograficznymi. Dziś ich liczbę ograniczyła do trzech.
Początkowo było to dla niej trudne. Próba realizowania dawnego zakresu materiału powodowała presję zarówno po stronie nauczycielki, jak i uczniów. Z czasem zmieniła jednak podejście.
Priorytetem przestała być ilość przerobionych materiałów. Ważniejsza stała się jakość pracy z nimi.
Dostosowywanie metod nauczania do współczesnych uczniów jest zdaniem ekspertów konieczne. Dynamiczniejsze formy pracy, różnorodne ćwiczenia czy zmiany sposobu prezentowania materiału mogą pomagać w utrzymaniu uwagi.
Problem zaczyna się wtedy, gdy szkoła próbuje konkurować z platformami społecznościowymi na ich własnych zasadach.
Bruno De Lièvre określa to jako ryzyko „tiktokizacji” lekcji.
Jeśli edukacja zacznie naśladować logikę platform opartych na nieustannej zmianie krótkich i silnie angażujących bodźców, uczniowie mogą nie mieć wystarczającej okazji do ćwiczenia czegoś równie istotnego: wytrwałej koncentracji.
Szkoła nadal powinna uczyć czytania długich tekstów, wykonywania wymagających zadań oraz utrzymywania uwagi przez dłuższy czas.
Tych umiejętności nie da się rozwijać, jeśli każda aktywność zostanie podporządkowana zasadzie natychmiastowej atrakcyjności.
Caroline Depuydt zwraca uwagę na różnicę pomiędzy dwoma rodzajami aktywności.
Pierwszy obejmuje czynności łatwe, szybkie i przyjemne, które wymagają niewielkiego wysiłku poznawczego i zapewniają niemal natychmiastową gratyfikację. Dobrym przykładem jest bezrefleksyjne przewijanie kolejnych filmów w mediach społecznościowych.
Drugi typ to zadania wymagające większego nakładu energii, których korzyści pojawiają się dopiero po pewnym czasie.
Nauka do egzaminu jest typowym przykładem. Wymaga skupienia, bywa męcząca i nie oferuje natychmiastowej nagrody. W dłuższej perspektywie właśnie takie działania mogą jednak przynosić znacznie większe korzyści.
Dlatego, zdaniem psychiatry, młody człowiek potrzebuje obu rodzajów doświadczeń.
W dyskusji pojawia się jeszcze jeden element: kultura wysiłku.
Uczniowie powinni wiedzieć, że nie każda wartościowa czynność jest przyjemna od pierwszej sekundy. Czasami trzeba zmierzyć się z nudą, trudnością czy frustracją i mimo tego kontynuować pracę.
Depuydt zwraca uwagę, że współczesna kultura często sprzyja unikaniu frustracji. Tymczasem jest ona normalną częścią życia, a zdolność do wytrwania pomimo chwilowego dyskomfortu może prowadzić do korzyści, które pojawiają się znacznie później. To stawia przed nauczycielami trudne zadanie.
Z jednej strony szkoła nie może ignorować faktu, że dzisiejsi uczniowie dorastają w świecie smartfonów, krótkich filmów i nieustannych bodźców. Metody nauczania muszą więc ewoluować.
Z drugiej strony jej rolą nie powinno być kopiowanie tego świata.
Jeśli platformy cyfrowe przyzwyczajają użytkownika do natychmiastowej zmiany bodźca, szkoła może być jednym z miejsc, w których młody człowiek nauczy się czegoś przeciwnego: zatrzymania uwagi, cierpliwości, pracy z długim tekstem oraz podejmowania wysiłku nawet wtedy, gdy nagroda nie pojawia się natychmiast.
Tak. Wszystkie artykuły redakcyjne, wiadomości i wywiady są dostępne bezpłatnie dla naszych czytelników. Naszą misją jest dostarczanie rzetelnej wiedzy bez barier.
Wystarczy skorzystać z zakładki „Kontakt”. Jeśli temat ma kluczowe znaczenie dla Polonii w Beneluksie, zajmiemy się nim niezwłocznie.
Tak. Oferujemy profesjonalne formaty takie jak artykuł sponsorowany oraz pakiety biznesowe. Przejdź do zakładki „Współpraca”, i skontaktuj się z redakcją Nowinki.
Artykuły redakcyjne są tworzone niezależnie przez nasz zespół i dotyczą faktów. Artykuły sponsorowane to płatne publikacje wspierające lokalny biznes.
Nasz newsletter wysyłamy raz w tygodniu. To syntetyczny raport zawierający najważniejsze wydarzenia, pozbawiony szumu z mediów społecznościowych.
Choć nasze główne operacje skupiają się wokół stolicy Europy (Brukseli), monitorujemy i raportujemy wydarzenia ważne dla Polaków w całym Beneluksie.
Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.