Omiń algorytmy.
Czytaj to, co ważne.
Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.

Niemal 200 tys. zł w ciągu zaledwie kilku godzin straciła kobieta, która padła ofiarą rozbudowanego oszustwa wykorzystującego telefon, SMS, WhatsApp, fałszywe dokumenty i podszywanie się pod pracowników znanych instytucji.
Poszkodowana zwróciła się o pomoc do Rzecznika Finansowego. Jak wynika z opisu sprawy, początkowo podejrzewała, że może mieć do czynienia z próbą wyłudzenia. Przestępcom udało się jednak stopniowo zdobyć jej zaufanie i stworzyć pozory prawdziwej procedury bezpieczeństwa.
Schemat został określony jako oszustwo „na dezaktywowaną kartę”.
Wszystko rozpoczęło się od telefonu. Rozmówca poinformował kobietę o rzekomym wycieku jej danych osobowych.
Kobieta nabrała podejrzeń i zakończyła połączenie. Kilka minut później oszuści zadzwonili ponownie. Tym razem przekonywali, że ich celem jest pomoc w zabezpieczeniu danych oraz karty płatniczej.
Jak relacjonował Dawid Rapkiewicz z Biura Rzecznika Finansowego, przestępcy konsekwentnie budowali wiarygodność przedstawianej historii.
Na telefon kobiety trafiła następnie wiadomość SMS wysłana z numeru, który miał wyglądać na powiązany z Narodowym Bankiem Polskim.
To nie był koniec. Za pośrednictwem WhatsAppa oszuści przesłali jej plik PDF stylizowany na oficjalne zaświadczenie. Dokument zawierał logo Komendy Stołecznej Policji i informację o rzekomym wszczęciu postępowania w sprawie przestępstwa popełnionego na szkodę klientki.
Później otrzymała jeszcze jedno pismo, tym razem wykorzystujące logo NBP.
Cała operacja miała sprawiać wrażenie skoordynowanych działań banku, policji i instytucji państwowych.
Podczas kolejnych rozmów przestępcy instruowali klientkę, jakie działania ma wykonywać w swojej aplikacji bankowej. Miała m.in. złożyć wniosek o wydanie nowej karty i dezaktywować dotychczasową.
Kiedy kobieta chciała samodzielnie zniszczyć starą kartę, rozmówcy przekonali ją, że nie powinna tego robić. Twierdzili, że karta jest dowodem w prowadzonej sprawie i musi zostać pilnie przekazana policji.
W pewnym momencie po fizyczną kartę zgłosiła się osoba przedstawiona jako kurier. Kobieta, przekonana, że uczestniczy w procedurze zabezpieczania swoich finansów i przekazuje dowód w sprawie, oddała kartę.
Niedługo później rozpoczęło się opróżnianie jej konta. W ciągu kilku godzin straciła oszczędności sięgające niemal 200 tys. zł.
Sprawa pokazuje jeszcze jeden sposób, w jaki przestępcy próbują zwiększać wiarygodność oszustwa.
Po zdarzeniu bank miał potwierdzić, że imiona i nazwiska osób podawane przez rozmówców rzeczywiście należały do jego pracowników. Problem w tym, że prawdziwi pracownicy nie kontaktowali się z poszkodowaną.
Oszuści wykorzystali więc autentyczne dane personalne, aby utrudnić ofierze rozpoznanie manipulacji.
Rzecznik Finansowy przypomina o sygnałach ostrzegawczych, które mogą pomóc rozpoznać podobne przestępstwo.
Banki nie prowadzą tego rodzaju korespondencji z klientami za pośrednictwem WhatsAppa. Nie należy również wykonywać instrukcji osoby dzwoniącej, jeśli żąda ona przekazania karty, kodów, danych logowania czy podjęcia nietypowych działań w aplikacji bankowej.
W przypadku konieczności zastrzeżenia karty klient powinien zrobić to samodzielnie, korzystając z oficjalnych kanałów swojego banku.
Karty płatniczej nie należy przekazywać kurierowi ani innej osobie, która zgłasza się po nią rzekomo w imieniu banku, policji czy innej instytucji.
Jeżeli doszło już do utraty pieniędzy lub ujawnienia danych, należy jak najszybciej skontaktować się bezpośrednio z bankiem i zabezpieczyć rachunek oraz wykorzystywane instrumenty płatnicze.
Sprawę należy również zgłosić policji oraz właściwemu zespołowi CERT. W banku trzeba złożyć reklamację dotyczącą nieautoryzowanych transakcji.
Rzecznik Finansowy zwraca również uwagę na tzw. zasadę D+1. Co do zasady, w przypadku nieautoryzowanej transakcji płatniczej dostawca powinien zwrócić jej kwotę najpóźniej do końca następnego dnia roboczego po stwierdzeniu lub otrzymaniu zgłoszenia dotyczącego takiej operacji. Zasada ta podlega jednak przewidzianym prawem wyjątkom.
Jeżeli bank odrzuci reklamację i odmówi zwrotu pieniędzy, klient może zwrócić się do Rzecznika Finansowego o interwencję lub skorzystać z możliwości postępowania polubownego.
Przypadek pokazuje, że współczesne oszustwa bankowe nie zawsze sprowadzają się do jednej wiadomości z podejrzanym linkiem.
Przestępcy mogą budować wieloetapową historię, wykorzystywać nazwy prawdziwych instytucji i pracowników, preparować oficjalnie wyglądające dokumenty oraz kontaktować się z ofiarą różnymi kanałami.
Dlatego nawet jeśli rozmówca zna prawdziwe nazwisko pracownika banku lub przesyła dokument z profesjonalnie wyglądającym logo, nie oznacza to, że kontakt jest autentyczny. W razie wątpliwości najbezpieczniej zakończyć rozmowę i samodzielnie skontaktować się z bankiem przez jego oficjalny numer lub aplikację.
Tak. Wszystkie artykuły redakcyjne, wiadomości i wywiady są dostępne bezpłatnie dla naszych czytelników. Naszą misją jest dostarczanie rzetelnej wiedzy bez barier.
Wystarczy skorzystać z zakładki „Kontakt”. Jeśli temat ma kluczowe znaczenie dla Polonii w Beneluksie, zajmiemy się nim niezwłocznie.
Tak. Oferujemy profesjonalne formaty takie jak artykuł sponsorowany oraz pakiety biznesowe. Przejdź do zakładki „Współpraca”, i skontaktuj się z redakcją Nowinki.
Artykuły redakcyjne są tworzone niezależnie przez nasz zespół i dotyczą faktów. Artykuły sponsorowane to płatne publikacje wspierające lokalny biznes.
Nasz newsletter wysyłamy raz w tygodniu. To syntetyczny raport zawierający najważniejsze wydarzenia, pozbawiony szumu z mediów społecznościowych.
Choć nasze główne operacje skupiają się wokół stolicy Europy (Brukseli), monitorujemy i raportujemy wydarzenia ważne dla Polaków w całym Beneluksie.
Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.