Ogrzewasz dom gazem lub mazutem? Tej zimy rachunki w Belgii mogą wyraźnie wzrosnąć

Nadchodząca zima może okazać się kosztowna dla belgijskich gospodarstw domowych ogrzewających mieszkania gazem lub olejem opałowym. Sytuacja na światowych rynkach energii staje się coraz bardziej napięta: transport przez cieśninę Ormuz pozostaje zakłócony, ukraińskie drony uderzają w rosyjskie rafinerie, a europejskie magazyny gazu są zapełnione znacznie słabiej niż w poprzednich latach.

Belgii nie grozi obecnie fizyczny brak paliw. To jednak nie oznacza ochrony przed wzrostem cen. Jeżeli napięcia utrzymają się do rozpoczęcia sezonu grzewczego, skutki mogą odczuć bezpośrednio domowe budżety.

Ormuz ponownie blokuje przepływ surowców

Jednym z najważniejszych problemów pozostaje sytuacja w cieśninie Ormuz. Po krótkotrwałym wznowieniu ruchu w czerwcu przejście zostało ponownie zablokowane przez Iran.

Trwający od około pięciu i pół miesiąca konflikt na Bliskim Wschodzie ograniczył nie tylko dostęp do milionów baryłek ropy wydobywanej przez państwa regionu. Z rynku zniknęła również część produktów przetwarzanych w rafineriach Zatoki Perskiej i transportowanych właśnie przez Ormuz.

Presja jest szczególnie mocno odczuwalna na rynku oleju napędowego. Ma to bezpośrednie znaczenie również dla osób ogrzewających domy mazutem, ponieważ olej opałowy i drogowy gasoil są produktami bardzo do siebie zbliżonymi, choć różnią się m.in. zawartością siarki i stosowanymi dodatkami.

Rosyjskie rafinerie pod presją ukraińskich dronów

Drugim czynnikiem ograniczającym światową podaż jest sytuacja w Rosji, należącej do największych eksporterów produktów naftowych.

Od miesięcy ukraińskie drony atakują rosyjskie instalacje rafineryjne, docierając coraz dalej w głąb kraju. W poniedziałek częściowo zniszczone zostały instalacje rafinerii Taneko w Niżniekamsku w Tatarstanie, około 1600 kilometrów od granicy z Ukrainą. Obiekt zaliczany jest do największych rosyjskich rafinerii.

Według danych przytaczanych przez Kijów około 40 proc. rosyjskich zdolności rafineryjnych jest obecnie wyłączonych z działania. Podobną skalę problemu wskazuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna.

Moskwa zdecydowała ponadto o zawieszeniu eksportu produktów rafinowanych do 1 września. Priorytetem ma być zaopatrzenie rynku krajowego oraz rosyjskiej armii.

Eksport diesla spadł o 35 proc.

Problemy nie kończą się na Rosji i Zatoce Perskiej.

Chiny, które ograniczyły import ropy w związku z konfliktem w regionie Zatoki, zmniejszyły również aktywność własnych rafinerii. Część niedoboru próbują uzupełniać Stany Zjednoczone, gdzie rafinerie wykorzystują obecnie około 97 proc. swoich możliwości.

Według analizy Goldman Sachs globalne zdolności rafineryjne w lipcu 2026 roku były jednak o około 6,5 mln baryłek dziennie niższe niż w lipcu 2025 roku.

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane dotyczące diesla. Jego eksport miał w ciągu ostatniego miesiąca spaść o 35 proc., co odpowiada zmniejszeniu ilości paliwa dostępnego na światowych rynkach o około 2,6 mln baryłek dziennie.

Europa szczególnie podatna na problemy z dieslem

Braki są częściowo uzupełniane z rezerw komercyjnych i strategicznych. Nie jest to jednak rozwiązanie, które może bez ograniczeń zastępować bieżącą produkcję.

Morgan Stanley szacuje, że do listopada europejskie zapasy mogą spaść do około 299 mln baryłek. Byłby to najniższy poziom dla tej części roku od 2015 roku.

Europa Zachodnia jest szczególnie uzależniona od importowanego diesla. Według danych przytaczanych przez Crude Oil Prices Today | OilPrice.com  w latach 2009–2024 w Unii Europejskiej zamknięto około 30 rafinerii.

Przez lata jednym z najważniejszych dostawców oleju napędowego dla UE była Rosja. Po inwazji na Ukrainę import rosyjskiej ropy i produktów rafinowanych został jednak objęty europejskimi sankcjami.

W efekcie europejscy odbiorcy muszą konkurować o paliwa pochodzące z innych części świata. Im mniejsza globalna podaż, tym większa presja na ceny.

Belgii nie zabraknie oleju opałowego, ale cena może zaboleć

Belgijscy konsumenci znajdują się pod jednym względem w stosunkowo dobrej sytuacji.

W porcie w Antwerpii funkcjonują dwie rafinerie, których produkcja znacząco przekracza krajowe zapotrzebowanie. Ryzyko fizycznego niedoboru gasoilu jest więc ograniczone.

Problemem pozostaje cena.

Belgijski rynek nie działa w oderwaniu od globalnego handlu paliwami. Jeżeli notowania diesla i produktów naftowych będą rosły, podwyżki mogą przełożyć się również na rachunki osób ogrzewających domy mazutem.

Stawia to część gospodarstw domowych przed trudną decyzją: napełnić zbiornik już teraz czy poczekać?

Cena litra oleju opałowego jest obecnie około 58 proc. wyższa niż przed rozpoczęciem wojny na Bliskim Wschodzie. Ewentualne ponowne otwarcie cieśniny Ormuz mogłoby przynieść ulgę na rynku, ale nie ma gwarancji, kiedy i czy taki scenariusz się zrealizuje.

Gaz również ponownie drożeje

Sytuacja osób ogrzewających domy gazem nie wygląda znacznie spokojniej.

Po czerwcowych spadkach europejskie ceny gazu ponownie wyraźnie wzrosły. Kontrakty Dutch TTF, stanowiące jeden z głównych punktów odniesienia dla europejskiego rynku, kosztują około 60 euro za MWh.

Przed amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran było to około 30 euro/MWh.

Jedną z przyczyn wzrostu jest ograniczenie dostaw katarskiego skroplonego gazu ziemnego LNG. Europejscy odbiorcy muszą konkurować o dostępne ładunki z klientami z innych regionów, szczególnie z Azji.

Europejskie magazyny gazu są zapełnione tylko w 59 proc.

Kolejnym sygnałem ostrzegawczym jest stan europejskich magazynów gazu.

Komisja Europejska obniżyła wymagany poziom ich zapełnienia na 1 listopada z 90 do 80 proc. Mimo tego Europa nadal znajduje się daleko od wyznaczonego celu.

Według danych przytoczonych przez „L'Echo” magazyny są obecnie zapełnione w około 59 proc.

Dla porównania rok wcześniej o tej samej porze było to 72 proc., natomiast średnia z czterech poprzednich lat wynosiła około 80 proc.

Jeżeli jesienią nie uda się znacząco zwiększyć zapasów, wyjątkowo zimna zima mogłaby dodatkowo zaostrzyć sytuację na rynku.

Od 2027 roku kolejna duża zmiana

Do równania dochodzi jeszcze jeden czynnik. 1 stycznia 2027 roku ma wejść w życie pełny zakaz importu rosyjskiego LNG do Unii Europejskiej.

W dłuższej perspektywie oznacza to konieczność dalszego zwiększania dostaw z alternatywnych kierunków.

Dla rynku kluczowe będzie więc nie tylko to, ile gazu znajdzie się w magazynach przed zimą, ale również jaka będzie pogoda i jak intensywna okaże się konkurencja o LNG na rynku światowym.

Belgia ma kilka dróg dostaw gazu

Podobnie jak w przypadku oleju opałowego, Belgia jest stosunkowo dobrze zabezpieczona pod względem fizycznej dostępności gazu.

Kraj może korzystać z kilku istotnych źródeł zaopatrzenia: połączenia gazociągowego z Norwegią, terminalu LNG w Zeebrugge oraz infrastruktury łączącej Belgię z terminalem LNG w Dunkierce.

Ryzyko, że belgijskim gospodarstwom domowym po prostu zabraknie gazu, pozostaje więc ograniczone.

Nie rozwiązuje to jednak problemu kosztów.

Największym zagrożeniem tej zimy może być cena

Zarówno w przypadku gazu, jak i oleju opałowego Belgia dysponuje infrastrukturą, która zwiększa bezpieczeństwo dostaw. Kraj pozostaje jednak częścią europejskiego i światowego rynku energii.

Jeżeli podaż paliw będzie ograniczona, Ormuz pozostanie zablokowany, rosyjskie rafinerie będą pracować poniżej swoich możliwości, a europejskie magazyny gazu pozostaną słabo zapełnione, początek sezonu grzewczego może przynieść dalszą presję na ceny.

Dla belgijskich rodzin pytanie przed zimą nie brzmi więc przede wszystkim, czy energia będzie dostępna, ale ile trzeba będzie za nią zapłacić.

Ciekawostki

FAQ

Czy dostęp do portalu jest darmowy?

Icon

Jak mogę zgłosić temat lub wydarzenie?

Icon

Czy mogę opublikować artykuł o moich usługach?

Icon

Artykuł redakcyjny, a artykuł sponsorowany?

Icon

Jak często wysyłacie newsletter i co w nim znajdę?

Icon

Czy Nowinki obejmują tylko Belgię?

Icon

Omiń algorytmy.
Czytaj to, co ważne.

Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.