Omiń algorytmy.
Czytaj to, co ważne.
Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.

© FRED TANNEAU / AFP
Jedno usunięte słowo wystarczyło, aby w Belgii wybuchł poważny spór między branżą piwowarską a środowiskiem zdrowia publicznego.
W reklamach napojów alkoholowych ma pojawiać się ostrzeżenie „Alkohol szkodzi zdrowiu”, zamiast dotychczasowego sformułowania sugerującego, że problemem jest przede wszystkim nadużywanie alkoholu.
Dla belgijskich browarów różnica jest fundamentalna. Federacja reprezentująca branżę uważa nowe hasło za paternalistyczne, wywołujące poczucie winy i uderzające w element belgijskiej kultury.
Zupełnie inaczej sprawę przedstawiają eksperci zajmujący się profilaktyką uzależnień. Martin de Duve, specjalista ds. alkoholu i dyrektor Univers Santé, argumentuje, że nauka nie pozwala traktować alkoholu jako produktu obojętnego dla zdrowia przy niewielkiej konsumpcji.
Sednem sporu jest zmiana komunikatu umieszczanego w reklamach alkoholu.
Wcześniejsze ostrzeżenie koncentrowało się na szkodliwości nadużywania alkoholu. Nowa wersja stwierdza wprost, że sam alkohol szkodzi zdrowiu.
Zmiana została wprowadzona na podstawie rozporządzenia królewskiego i wynika z ustaleń belgijskiego rządu.
Belgijska Federacja Browarów zdecydowanie sprzeciwia się nowemu podejściu i rozpoczęła kampanię krytykującą regulację.
Elementem kampanii stały się całostronicowe publikacje prasowe przedstawiające uśmiechniętych ludzi spędzających razem czas przy alkoholu.
Towarzyszy im pytanie sprowadzające się do tego, co właściwie jest złego w takich chwilach.
Branża przekonuje, że nowe ostrzeżenie jest nadmiernie paternalistyczne, stygmatyzuje konsumentów oraz może być postrzegane jako atak na belgijskie zwyczaje i kulturę związaną między innymi z piwem.
Pod listem otwartym popierającym stanowisko branży znalazło się około dwudziestu podpisów. Kontrowersje wzbudza fakt, że wśród sygnatariuszy są również osoby związane z federalną większością rządową.
Tymczasem to właśnie ta większość wcześniej zaakceptowała rozwiązanie, które stało się przedmiotem protestu.
Ze strony ministra zdrowia Franka Vandenbroucke'a płynie argument, że zmiana nie pojawiła się niespodziewanie.
Nowe ostrzeżenie jest elementem uzgodnień przyjętych na szczeblu rządowym.
Spór przestaje więc dotyczyć wyłącznie jednego zdania w reklamie. W tle pojawia się znacznie większe pytanie: czy ryzyko zdrowotne zaczyna się dopiero przy nadużywaniu alkoholu, czy istnieje również przy mniejszych ilościach?
Martin de Duve opowiada się zdecydowanie za tym drugim stanowiskiem.
Dyrektor Univers Santé wskazuje na rozległą literaturę naukową dotyczącą wpływu alkoholu na organizm.
Według przytaczanych przez niego danych konsumpcja alkoholu może być związana z blisko 200 różnymi schorzeniami, w tym co najmniej sześcioma rodzajami nowotworów.
De Duve wymienia również konsekwencje dotyczące układu sercowo-naczyniowego, w tym zwiększone ryzyko nadciśnienia, udaru oraz kardiomiopatii.
Do tego dochodzi wpływ na jakość snu i zdrowie psychiczne. Ekspert zwraca uwagę na depresyjne działanie alkoholu oraz możliwe powiązania jego konsumpcji z problemami metabolicznymi i nadmierną masą ciała.
To właśnie kwestia ilości spożywanego alkoholu jest jednym z najważniejszych punktów sporu.
De Duve podkreśla, że z perspektywy zdrowia publicznego nie można wskazać poziomu spożycia całkowicie pozbawionego ryzyka.
Jego zdaniem ma to zasadnicze znaczenie dla sposobu formułowania ostrzeżeń.
Słowo „nadużywanie” może bowiem sugerować, że dopóki konsument nie przekracza pewnej granicy, alkohol pozostaje neutralny dla zdrowia. Ekspert argumentuje, że takie przedstawienie problemu nie odpowiada aktualnej wiedzy o ryzyku.
Krytykuje również interes ekonomiczny branży alkoholowej, wskazując, że producenci chcą zachować możliwość swobodnej promocji swoich produktów.
De Duve przedstawia także alarmujące dane dotyczące Belgii.
Według przywoływanych przez niego szacunków alkohol ma być trzecią ogólną przyczyną śmiertelności oraz drugą przyczyną zgonów możliwych do uniknięcia, po tytoniu. W przypadku młodych ludzi ekspert określa go jako pierwszą przyczynę śmiertelności.
W zależności od przyjętego badania liczba zgonów związanych z alkoholem ma wynosić w Belgii od około 4 do 10 tysięcy rocznie.
De Duve podaje również, że około 14 proc. konsumentów może wykazywać problematyczny sposób spożywania alkoholu, natomiast 6–7 proc. osób ma być od niego uzależnionych.
Kolejnym problemem wskazanym przez eksperta jest dostęp do diagnostyki i leczenia.
Według przedstawionych przez niego danych na 100 osób mających zaburzenia związane z używaniem alkoholu diagnozę otrzymuje zaledwie około 15 osób, a jedynie osiem zgłasza się po profesjonalną pomoc.
Oznaczałoby to, że znaczna część problemów związanych z alkoholem pozostaje poza systemem opieki zdrowotnej.
Branża alkoholowa generuje wpływy z akcyzy, zapewnia miejsca pracy i jest ważnym elementem belgijskiej gospodarki. De Duve przekonuje jednak, że pełny bilans ekonomiczny wygląda znacznie mniej korzystnie.
Według przytaczanych przez niego szacunków koszty społeczne alkoholu mogą być średnio trzykrotnie wyższe niż dochody, które przynosi on państwu.
Do kosztów zalicza między innymi przedwczesne zgony, przewlekłe choroby, wypadki oraz absencję w pracy.
W jego ocenie nie wystarczy więc patrzeć wyłącznie na wpływy podatkowe i zatrudnienie generowane przez sektor.
De Duve krytykuje również zakres informacji dostępnych konsumentom.
Zwraca uwagę, że na części produktów alkoholowych konsumenci nie znajdują kompletnych informacji dotyczących składników, wartości odżywczych, kaloryczności czy liczby jednostek alkoholu znajdujących się w opakowaniu.
Jego zdaniem regulacje pozostają zbyt łagodne w stosunku do skali zdrowotnych konsekwencji konsumpcji.
W debacie powinno się – według niego – rozważać nawet znacznie dalej idące rozwiązania, w tym zakaz reklamy alkoholu.
Jednocześnie podkreśla, że nie chodzi o sprzeciw wobec samego istnienia alkoholu, ale przede wszystkim o ograniczenie mechanizmów zachęcających do jego konsumpcji i nadmiernego spożycia.
Kampania belgijskich browarów spotkała się z ostrą odpowiedzią dyrektora Univers Santé.
De Duve uważa, że branża nadaje zbyt dużą rangę stosunkowo niewielkiej zmianie, aby utrudnić w przyszłości przyjmowanie bardziej zdecydowanych regulacji dotyczących rynku alkoholu.
Z punktu widzenia browarów sprawa dotyczy natomiast sposobu, w jaki państwo komunikuje ryzyko i ingeruje w utrwalone zwyczaje społeczne.
Na tym właśnie polega sedno belgijskiego konfliktu.
Czy państwo powinno ostrzegać, że alkohol jako taki wiąże się z ryzykiem zdrowotnym, czy komunikat powinien skupiać się przede wszystkim na jego nadużywaniu?
Jedno usunięte słowo sprawiło, że pytanie to ponownie znalazło się w centrum belgijskiej debaty o zdrowiu, gospodarce i granicach regulacji.
Tak. Wszystkie artykuły redakcyjne, wiadomości i wywiady są dostępne bezpłatnie dla naszych czytelników. Naszą misją jest dostarczanie rzetelnej wiedzy bez barier.
Wystarczy skorzystać z zakładki „Kontakt”. Jeśli temat ma kluczowe znaczenie dla Polonii w Beneluksie, zajmiemy się nim niezwłocznie.
Tak. Oferujemy profesjonalne formaty takie jak artykuł sponsorowany oraz pakiety biznesowe. Przejdź do zakładki „Współpraca”, i skontaktuj się z redakcją Nowinki.
Artykuły redakcyjne są tworzone niezależnie przez nasz zespół i dotyczą faktów. Artykuły sponsorowane to płatne publikacje wspierające lokalny biznes.
Nasz newsletter wysyłamy raz w tygodniu. To syntetyczny raport zawierający najważniejsze wydarzenia, pozbawiony szumu z mediów społecznościowych.
Choć nasze główne operacje skupiają się wokół stolicy Europy (Brukseli), monitorujemy i raportujemy wydarzenia ważne dla Polaków w całym Beneluksie.
Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.