Kiedy sztuka przestaje być tylko zachwytem, a staje się koniecznością

© Hanna Grosfeld-Buda

‍

Hanna Grosfeld-Buda od lat animuje życie kulturalne Polonii w Holandii. Jest reżyserką, slawistką, organizatorką wydarzeń i osobą, która konsekwentnie buduje mosty między sztuką, emigracją i polską tożsamością.

‍

Na pytanie, która z jej ról jest jej najbliższa, odpowiada bez wahania:

‍

„Oczywiście reżyseria, bo to jest moje wykształcenie. Tego bym nigdy nie rzuciła. To mi towarzyszyło całe życie i będzie, dopóki będzie można”.

‍

Jednocześnie precyzuje, że fundacja, którą współtworzy, nie jest klasycznym impresariatem w sensie reprezentowania artystów.

‍

„Nasza fundacja prowadzi impresariat artystyczny, ale nie jesteśmy niczyim impresario. To raczej kuratorstwo: sprowadzanie zespołów, artystów, zajmowanie się nimi w miejscu, do którego zostają zaproszeni”.

‍

Jak mówi, zaprasza osoby, których repertuar jest jej bliski albo które przywożą treści ważne dla Polonii.

‍

„Bardzo lubię swoją pracę. Goście, których zapraszamy, to są goście mi bliscy. Tacy, których repertuar mi odpowiada albo którzy przywożą ze sobą treści, które chciałabym pokazać Polonii”.

‍

Polonijny widz? „Szukanie po omacku”

‍

Grosfeld-Buda przyznaje, że nie kieruje się głównie marketingiem. Wybiera intuicyjnie, według własnych sympatii i przekonań.

‍

„Kieruję się własnymi wyborami. Mało prowadzę tak zwanego researchu marketingowego”.

‍

Jej zdaniem widz polonijny jest szczególnie wymagający, bo sama Polonia jest zmienna, różnorodna i płynna.

‍

„Widz polonijny jest widzem bardzo trudnym, trudniejszym niż widz w Polsce. Ludzie przyjeżdżają, potem wyjeżdżają, jedni mają takie gusta, inni inne”.

‍

Dlatego planowanie wydarzeń przypomina czasem eksperyment.

‍

„Trudno jest zbudować społeczność, pod której profil percepcyjny tworzy się wydarzenia. To jest takie trochę szukanie po omacku”.

‍

Zauważa też zmianę pokoleniową. Do Holandii przyjechało wiele młodych rodzin, które często szukają lżejszych form rozrywki.

‍

„Mówią czasem: wolę pójść na disco polo, tam przynajmniej będzie mało mamutów. A tak się składa, że właśnie te ‘mamuty’ z dobrym nazwiskiem mają bardzo ciekawe propozycje artystyczne”.

‍

Sztuka jako zachwyt, a potem konieczność

‍

Jej droga do sztuki zaczęła się wcześnie. Wspomina moment, który otworzył jej wyobraźnię.

‍

„Miałam chyba 16 lat i pod kołdrą czytałam ‘Idiotę’ Dostojewskiego. To otworzyło mi czeluści ludzkiej natury, inną przestrzeń, inny sposób patrzenia na świat”.

‍

Z czasem sztuka przestała być wyłącznie zachwytem. Na emigracji stała się także sposobem obrony własnej tożsamości.

‍

„Im dłużej to robiłam, tym bardziej zbliżałam się do swojej tożsamości. A wiadomo, że na emigracji trzeba się mocno starać, żeby jej nie utracić”.

‍

„Tworzymy, łączymy i zapraszamy”

‍

Grosfeld-Buda nie przeciwstawia kultury wysokiej grillowi, zabawie czy stand-upowi. Ale uważa, że Polonia potrzebuje także wydarzeń, które zostawiają w człowieku ślad.

‍

„Dobrze by było, żeby w naszych polonijnych kręgach powstała potrzeba konsumpcji wartości wyższych. Ona kiedyś była i na pewno jest, tylko dziś jest trochę niszowa”.

‍

Jej zdaniem sztuka powinna wymagać od odbiorcy pewnego wysiłku.

‍

„Do sprowokowania emocji czy refleksji potrzebne jest podejście profesjonalne. To musi być na tyle dobrze zrobione, żeby coś w człowieku wzbudziło”.

‍

I właśnie dlatego w fundacji powtarza się zdanie:

‍

„My tworzymy i my łączymy”.

‍

Teatr, jak mówi, to także spotkanie ludzi, networking, rozmowa, a czasem początek współpracy.

‍

„Emigranci” Mrożka i kobieta w roli XX

‍

Jednym z ważnych projektów Grosfeld-Budy byli „Emigranci” Sławomira Mrożka, pokazywani m.in. w Holandii, Belgii i Niemczech. Reżyserka zdecydowała się na odważny ruch: rolę XX powierzyła kobiecie.

‍

„To był pierwszy raz w tradycji grania Mrożka, że kobieta zagrała XX”.

‍

Dla niej było to naturalne, bo współczesna emigracja wygląda inaczej niż w latach 70.

‍

„Kiedy Mrożek pisał ten tekst, głównie mężczyźni wyjeżdżali, a panie czekały jak wierne Penelopy. Teraz mamy pół na pół, a może nawet więcej kobiet na emigracji”.

‍

Spektakl uruchamiał rozmowy. Nie abstrakcyjne dyskusje o tożsamości, lecz osobiste wyznania.

‍

„Ludzie nie rozmawiali o tożsamości. Ludzie rozmawiali o sobie”.

‍

Po spektaklach rozmowy trwały niemal tyle, co przedstawienie.

‍

„Były łzy, była nostalgia, były historie, były opowieści. Okazało się, że ludzie mają potrzebę rozmowy o swoich przeżyciach emigracyjnych”.

‍

Polski teatr nie tylko dla Polaków?

‍

Grosfeld-Buda marzy o teatrze emigracyjnym, który wychodzi poza polską publiczność.

‍

„Teatr marzy mi się ogromny, jak mówił Wyspiański”.

‍

Ale wie, że do tego potrzebne są struktury, pieniądze i wsparcie. Tego — jej zdaniem — często brakuje.

‍

„Jesteśmy jako Polonia chętnie widziani przy urnach wyborczych, natomiast trudniej jest dostać wsparcie w kulturze”.

‍

Podkreśla, że polska kultura ma ogromny potencjał.

‍

„Mamy się czym chwalić. Mamy być z czego dumni. Mamy wspaniałe teksty, wspaniałych autorów”.

‍

Kobiety, emigracja i wolność

‍

W rozmowie pojawił się także temat kobiet na emigracji. Grosfeld-Buda mówi wprost, że drażni ją sam fakt, iż w XXI wieku wciąż trzeba tłumaczyć podstawowe kwestie wolności kobiet.

‍

„Zaraz się złoszczę, kiedy musimy na ten temat rozmawiać, bo nie rozumiem, jak można jeszcze w XXI wieku wątpić w wolność kobiet”.

‍

Nie wyklucza jednak, że emigracja może poszerzać perspektywę.

‍

„Może być tak, że dziewczyna z Polski, o konserwatywnych poglądach, nagle styka się z inną rzeczywistością. Może to jej poszerzy spektrum”.

‍

Wstyd emigranta

‍

Co najtrudniej pokazać na scenie w kontekście emigracji? Według Grosfeld-Budy — wstyd.

‍

„Pochodzimy trochę z kultury wstydu. I wstydzimy się tego wstydu”.

‍

Ten wstyd dotyczy języka, pozycji społecznej, pracy poniżej kwalifikacji, niepewności i ambicji.

‍

„Wstydzimy się mówić w obcym języku, wstydzimy się bardzo różnych rzeczy”.

‍

Ale gdy wstyd znika, nie zawsze automatycznie pojawia się równowaga.

‍

„Jak już przestaniemy się wstydzić, to różnie to potrafi pójść. Czasem ze skrajności w skrajność”.

‍

Polacy: dumni, twórczy, ale nie zawsze wspólnotowi

‍

Grosfeld-Buda mówi o Polakach bez lukru, ale z czułością. Widzi dumę, kreatywność i energię, ale też problem ze wspieraniem siebie nawzajem.

‍

„Jesteśmy dumni ze swojej kultury. Będziemy jej bronić, kiedy ktoś mówi o niej źle”.

‍

Jednocześnie zauważa:

‍

„Zazdrościmy sobie nawzajem zamiast być dumni wspólnie”.

‍

Jej zdaniem Polonia mogłaby znacznie więcej osiągnąć, gdyby łatwiej budowała wspólne inicjatywy.

‍

„Żeby stworzyć coś większego polskiego, od razu byłby problem. Co nie znaczy, że nie należy próbować”.

‍

Najważniejszy fundament współpracy? Poczucie własnej wartości.

‍

„Jeżeli jest kilka osób, które mają podobny flow, ale przede wszystkim to samo poczucie własnej wartości, wtedy można się różnić. To wszystko można wydyskutować”.

‍

7 czerwca: Joanna Trzepiecińska w Holandii

‍

Na koniec rozmowa wróciła do wydarzenia, które odbędzie się 7 czerwca o godzinie 15:00 w sali M. Gościem będzie Joanna Trzepiecińska.

‍

„To będzie spotkanie dość nietypowe. Z jednej strony recital piosenek, tekstów, anegdot, z drugiej rozmowa z publicznością”.

‍

Grosfeld-Buda zapowiada popołudnie bez sztywnej teatralnej atmosfery.

‍

„Siedzimy przy stolikach, jest bar otwarty, można sobie popijać. To nie jest sztywna sala teatralna, tylko relaksujące popołudnie”.

‍

Jak przekonać tych, którzy po tygodniu pracy wahają się, czy przyjść?

‍

„Po prostu relaks z klasą. Tego bardzo potrzebujemy i nie mamy tego za wiele”.

‍

Nowinki są patronem wydarzenia.

‍

„Mamy ogromny potencjał”

‍

Choć w rozmowie padło wiele gorzkich obserwacji, Grosfeld-Buda kończy optymistycznie.

‍

„Nasza społeczność emigracyjna jest barwna. Mamy ogromny potencjał”.

‍

I dodaje, że Polacy mają cechę, którą warto pielęgnować.

‍

„Pozytywną cechą nas, Polaków, jest duża kreatywność i umiejętność dostosowania się do różnych warunków”.

‍

A poza tym?

‍

„Jesteśmy towarzyscy, sympatyczni, weseli. Lubimy tańczyć. I to jest u nas fajne”.

‍

‍

Ciekawostki

FAQ

Czy dostęp do portalu jest darmowy?

Icon

Jak mogę zgłosić temat lub wydarzenie?

Icon

Czy mogę opublikować artykuł o moich usługach?

Icon

Artykuł redakcyjny, a artykuł sponsorowany?

Icon

Jak często wysyłacie newsletter i co w nim znajdę?

Icon

Czy Nowinki obejmują tylko Belgię?

Icon

Omiń algorytmy.
Czytaj to, co ważne.

Najważniejsze informacje ze świata biznesu, technologii i życia Polonii w Beneluksie. Bez szumu, prosto na Twoją skrzynkę.